wieżowce

Istnieje ogólne przekonanie, że korporacja wysysa. Wciąga, przeżuwa i wypluwa. Wyciąga z Ciebie to co najlepsze. Po części to prawda, bo nie jest to lekka praca, ale wszystko zależy od tego jak na to spojrzysz. Poniżej znajdziesz pięć rzeczy, których nauczyła mnie praca w korporacji.

Klient jest najważniejszy

Koniec kropka. Zero dyskusji.

Globalne spojrzenie

Kiedy zaczęłam pracę w księgowości, widziałam tylko swój zakres obowiązków i choć mniej więcej miałam zarys tego, jaki wpływ ma moja praca na funkcjonowanie innych osób, nie miałam pojęcia, że ma także ogromny wpływ na funkcjonowanie całej organizacji. Dopiero kiedy przeszłam na stanowisko analityka uderzyło we mnie, ile rzeczy zależy od jednej nie wykonanej czynności. Dotarło do mnie, że KAŻDY pracownik jest ważny. Gdyby tak nie było, płacili by komuś pensję tylko za to, że przychodzi do biura (choć i takie przypadki pewnie się zdarzają – wyjątki od reguły).

Szacunek do pracy innych osób

Powiązane z punktem wyżej. Wiem, że oboje jesteśmy tu po coś i choć mogę kompletnie nie rozumieć co robisz to wiem, że jest to ważne dla całej organizacji. Kiedy prosisz mnie o coś, zrobię to w najbliższym możliwym czasie, ale tego samego oczekuję od Ciebie.

Takt

Z natury jestem osobą, która nie owija w bawełnę, tylko wali prosto z mostu. W relacjach między pracownikami nie zawsze się to opłaca, bo jest wysoce prawdopodobne, że będziesz musiał/musiała jeszcze z tym człowiekiem kiedyś współpracować. Takt jest szczególnie ważny w sytuacjach konfliktowych, kiedy należy zachować zimną krew i nie dać ponieść się emocjom. Mniej więcej po roku pracy nauczyłam się patrzeć na sprawę z punktu widzenia obserwatora. Z czasem zaczęłam nawet stawiać się na pozycji mojego rozmówcy i wierz mi, że nic bardziej nie ułatwia rozwiązywania sporów. Zaczynasz mówić językiem rozmówcy i on wtedy też inaczej podchodzi do sprawy.

Odwaga

Wiadomo, że na początku kariery każdy jest nieopierzonym kurczakiem, który siedzi cicho w kącie i robi swoje. Robi swoje, ale też obserwuje otoczenie i z czasem już mniej więcej wie z kim jak rozmawiać. Ale odwaga pojawiła się u mnie dopiero kiedy zaczęłam zdawać raporty. I w tym momencie mój drogi Czytelniku uświadomię Cię, że praca analityka to nie jest wyłącznie tworzenie tabelek i wykresów. Musisz jeszcze umieć te wszystkie dane wytłumaczyć. Powiem więcej, musisz umieć przekazać je tak, żeby odbiorca je zrozumiał. Z tym zrozumieniem niestety bywa różnie, bo każdy jest inny i czasem te same informacje należy przedstawić w kilku różnych formach. Odwaga przydaje się kiedy wszelkie znane Ci metody zawodzą, dochodzisz do ściany i nie masz pojęcia jak mówić, żeby zrozumieli to co chcesz przekazać – wtedy należy powiedzieć WPROST. I tu wychodziła ze mnie moja prawdziwa natura, bo wraz z doświadczeniem przestałam tracić czas na frazesy, waliłam prosto z mostu, że „jak tego nie poprawimy to tamto się wysypie”. I już.

Na koniec jedyny żart o analitykach jaki udało mi się znaleźć w czasie trwania mojej analitycznej kariery.

Siedzą dwaj analitycy, jeden z nich łapie się za głowę i mówi:
– Nic z tego nie rozumiem…
– Pokaż, ja Ci to zaraz wytłumaczę.
– Wytłumaczyć to ja też potrafię!

I tym optymistycznym akcentem kończę ten dość osobisty jednak wpis 🙂 Mam nadzieję, że teraz trochę inaczej spojrzysz na swoją pracę i znajdziesz w niej swoje pozytywy. Kiedy już się tak stanie (albo i nie) podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu. Jestem bardzo ciekawa doświadczeń innych osób 🙂 Trzymaj się ciepło!